Create New Playlist

Add a cover pic of your own choice

(Optional)

Name

AI Cover Generator

4 credits

Not enough credits (0/4).

Logout

Are you sure you want to Logout?

Close

Nie miłość 2 by PoprostuPaula

SongGPT
Nie miłość 2 by PoprostuPaula - Rap,female vocals music cover art

Nie miłość 2

Rap,female vocals

0:003:16
Lyrics
Description
(Zwrotka 1)
Wyszedłeś po ośmiu latach, ja patrzyłam jak zimny nóż,
W głowie tylko mrok, w chodzie stres, w duszy pusty próg — to mój los.
Psychopatyczny błysk w twoich oczach, agresja w każdej scence,
Ja liczyłam dni jak rany, ty liczyłeś cienie, nie konsekwencje.
Nie podnosiłeś pięści? Twoja furia robiła swoje — freeze,
Słowa jak kamienie, spojrzenie jak młot, milczenie — bezduszny breeze.
Każdy twój wybuch walił we mnie, szkło rozbijało mój cień,
Rozsypywałeś mnie po kątach, jakby życie to był tylko trend.
Wierzyłam, że pod tym mrokiem schowa się jeszcze ktoś ludzki,
Że dotyk może topić lód, że serce nie będzie już szkliste i zmyski.
Ale nie uleczysz kogoś, kto wybiera dno jak swój tron,
Kto zamiast dłoni wyciąga cień, zamiast serca — zimny beton.
(Pre‑hook) (szept) Nie dam się już dusić, nie dam się kłaść na stół,
(Adlib: ha! — wydech)
Zamykam drzwi, a każdy twój krok zostaje w moim ból.
(Refren)
Nie miłość —
Tylko strach i adrenalina, gasiłeś moje wspomnienia.
Nie miłość —
Wywiozłam cię za granicę, dałam szansę, ty spaliłeś scenę. (ha)
(Beat break / szept) (0:04) — (krzyk) "Warto?"
(Zwrotka 2)
Nowy kraj, ciche ulice, zero ulicznych krzyków, ja na boku,
A ty jak dzikie zwierzę, w tłumie szyldów czujesz tylko swój głód.
Wstawałam z nadzieją, że dziś nie spadnie lawina twoich słów,
Ale ty jak stara maszyna — przy każdej awarii zostawiasz mój ból.
Twoje spojrzenie uderza jak lap, twoje słowa — cięte ostrza,
Nie trzeba pięści, by kogoś zniszczyć — ty byłeś chirurgiem mroźnych rozstań.
Zmiażdżyłeś mnie ciszą, krzykiem, tonem, krokiem — każdy akt jak cios,
Ty wziąłeś moje jutro, zostawiłeś mi tylko grudki i głos.
Trzymałam się nadziei jak lina nad przepaścią, ręce sine,
Ty podcinałeś ją złością, każdym kroplą jadu, każdym minusem.
Nie każdy może unieść dobro — ty je ściskałeś aż zgasło,
Nienawiść dla ciebie była tlenem, spokój — rzadką maską.
(Pre‑hook) (szept) Już nie dam się trzymać tej liny, którą tniesz mi w rękach,
(Adlib: no!)
Odbieram oddech, wracam po siebie — palce zbieram z ziemi jak tęczę.
(Refren)
Nie miłość —
Tylko strach i adrenalina, gasiłeś moje wspomnienia.
Nie miłość —
Wywiozłam cię za granicę, dałam szansę, ty spaliłeś scenę. (krzyk)
(Bridge)
Każdy dzień to bitwa, każdy oddech — walka jak z cieniem,
Ja wierzę w światło, w dłonie, które nie łamią — wolność na wyciągnięcie ręki niezniszczalna.
Rozerwałam kajdany, złamałam wszystkie stare schematy,
Nie pozwolę więcej, by mój dom był twoją areną praktyk zła. (szept: nie więcej)
(Outro — kulminacja)
Tak kończą się historie, gdzie jeden niesie dobro, drugi je rozbija — szkło.
Ja poszłam dalej, w końcu oddech odzyskałam, chodzę po własnym progu.
Daniel? Wróciłeś tam, gdzie beton w sercu to twój znak stały,
A ja? Ja zostawiam za sobą echo twoich kroków — i mam przyszłość skalną, nie mały. (ha!)